Ciekawi i ciekawscy

Czym różni się ciekawość od ciekawskości?

Nie ma co, lubimy być dobrze poinformowani. Kiedyś wystarczyła dobra pamięć (mamo, tato, dziękuję za każdą partyjkę Memory) i umiejętność kojarzenia faktów, opcjonalnie znajomości w osiedlowym sklepie. Dziś mamy do dyspozycji cały szereg aplikacji, dzięki którym od poznania prawdy o drugim człowieku dzieli nas zaledwie kilka kliknięć.

Możesz być prawdziwym bystrzakiem i pole nazwisko uzupełnić drugą sylabą swojego imienia albo na tyle pokombinować w ustawieniach, że Twoje posty będą wyświetlać się tylko trzystu najbliższym przyjaciołom. Twoje profilowe może przedstawiać owcę w Ray Banach i samego Króla Lwa, ale jeśli po drugiej stronie ekranu usiądzie ktoś naprawdę zdeterminowany, dowie się o Tobie wszystkiego.

Tylko… czym tak naprawdę jest to wszystko?

Czy są to zaręczyny na jednej z wielu krętych uliczek w Rzymie, wakacje na raty w Zanzibarze, wszyscy ci byli i niedoszli partnerzy? A może wszystkim jest orientacja seksualna, fakt, że w ostatnią sobotę ktoś oznaczył Cię na zdjęciu w  knajpie, do której już się nie chodzi? Śniadanie w Szarlotce i sushi na kolację, aktywność na antyrządowym fanpage’u, to że w zeszłym roku aż cztery razy zmieniłaś kolor włosów? Czy może fakt, że Twój poprzedni facet był dużo bardziej wyjściowy, ale ten aktualny przynajmniej w końcu zrobił Ci dziecko?

To, że w liceum byłaś o połowę szczuplejsza, ale za to bardziej skora do publikacji wyników quizów typu Którą księżniczkę Disney’a dziś przypominasz? Że nie wyszło Ci z firmą cateringową, co oznacza, że nie nadajesz się do prowadzenia interesów? A może wszystkim jest fakt, że na żywo jesteś zwyczajnie brzydka, bo na połowie Twoich zdjęć widać logo Candy Camery? 

Myślę, że współczesność rozbudza w nas ciekawskość, powoli uśmiercając zwykłą, szczerą ciekawość drugiego człowieka. Bo po co komu wiedzieć, że zimą czytam głównie kryminały, a latem z kolei zazwyczaj sięgam po klasykę. Że nie cierpię guacamole, zdarza mi się czasem tęsknić za przyjaciółką ze studiów i, mimo dwudziestu siedmiu lat, nie lubię być sama w domu?

Wszyscy składamy się z tysięcy drobnych kawałków, mamy swoje ulubione czekoladki, jakieś plany na przyszłość, małe marzonka i wielkie marzenia. Ulubione planszówki, kilka zmartwień, wspomnienia do których wracamy tylko wtedy, kiedy jesteśmy sami. Mamy konta na Facebooku, Instagramie, Twitterze i Snapchacie, które pokazują tylko niewielki fragment naszej rzeczywistości.

Więc jeśli chcesz kogoś poznać, zapytaj go o ulubiony film z dzieciństwa, najmilsze wspomnienie i ulubioną kawę.

Podobało Ci się? Podaj dalej!

NIECH SIĘ NIESIE!