Najsłodsze błędy językowe

Tak, tak, doskonale wiemy, jak ważne są dla Ciebie błędy językowe. Że za każdym razem, kiedy ktoś mówi włanczać, gdzieś na świecie ginie mała panda albo bezbronna puchata sówka, chociaż tak naprawdę najbardziej dostało się Bogu ducha winnym nosorożcom. Wiemy, że bynajmniej jest zaprzeczeniem i pod żadnym warunkiem nie powinniśmy używać go jako synonimu przynajmniej. Że nie bardzo można cofać się gdzie indziej niż do tyłu, a jeśli chodzi o spadanie – zazwyczaj spadamy właśnie w dół, więc nie ma potrzeby tego dopowiadać. O ile oczywiście nie bierzesz udziału w locie parabolicznym.

Internet nie wybacza błędów, o czym zdążyli się przekonać wszyscy ci, którzy nieopatrznie popełnili jakiś na forum. Swoją drogą – czy Was też przestały już śmieszyć żarty z wysyłaniem komuś słownika? Odnoszę wrażenie, że niektórzy śledzą wątki tylko po to, żeby móc bezkarnie poprawiać innych i grozić im słownikami. Chyba zacznę robić błędy językowe w komentarzach na fejsie, a nuż ktoś mi jakiś sprezentuje. Chętnie powiększyłabym swoją kolekcję, a jak wiadomo to nie są tanie rzeczy.

Wracając do meritum, internet błędów nie wybacza, ja – owszem. Co więcej, uważam, że niektóre z nich powinny wyjść z cienia i jak najszybciej dołączyć do uzusu. Dziś będzie właśnie o nich. O błędach, które, oczywiście moim subiektywnym zdaniem, zasługują na miano najsłodszych. Z góry zapowiadam – tekst powstał z przymrużeniem oka i tak proszę go odbierać. Jeśli jesteś nie w humorze, zjedz czekoladowe jajeczko i wróć tu później.

POMARAŃCZKO 

Pomarańczko to takie mango, tylko bez dużej pestki. Widzę to tak – kiedy w rodzinie pomarańczy przyjdzie na świat wyjątkowo słodki egzemplarz, rozbrykany mały urwis, którego skórka została osobiście muśnięta przez słońce, nazywa się go pomarańczkiem. Dla wyróżnienia.


Zdarza mi się odmawiać pomarańczy, ale kiedy ktoś zaproponuje mi pomarańczko – biorę w ciemno i nigdy nie pożałowałam tej decyzji. Bo czy nie milej byłoby słyszeć o skórce pomarańczkowej?

SFAŁDKA

Nie do końca wiem, skąd się właściwie wzięła, ale to nasze rodzinne słówko. Doprawdy nie wyobrażam sobie teraz miziać mojego psa po jakichś tam nudnych fałdkach, kiedy sfałdki są takie miłe w dotyku. Wylewające się ze spodni fałdy tłuszczu są okropne, co innego sfałdki. One po prostu grzecznie sugerują, żebyś odłożyła tego pączka, a zamiast niego, sięgnęła po… (patrz akapit wyżej).

 

WIELKOPOMNA

Ostatnio przeczytałam gdzieś na jakimś forum, że nadeszła wielkopomna chwila. Przepadłam. To chyba oznacza, że zapamiętają ją wszyscy wielcy, prawda? Dla mnie bomba.

FUNPAGE

Rozumiem i szanuję fakt, że niektórzy na swoich stronach zrzeszają fanów. Miałoby to nawet sens, choć ja osobiście wolałabym, żeby na moim koncie królował fun. Tyle złego dzieje się na świecie każdego dnia, że miło byłoby stworzyć miejsce, w którym to na czele stoi niczym nieograniczona radocha. Nazwa funpage nadaje się to tego idealnie i jeśli jest jeszcze wolna, zaklepuję ją!

TUDZIEŻ funkcjonujące jako lub

Najmilszy żart, który zrobiłam komuś na imprezie? Na studiach koleżanka poprosiła mnie, żebym przyniosła jej z baru mohito tudzież gin z tonikiem. Oczywiście doskonale wiedziałam, że chodzi jej o jedno albo drugie, studiowałyśmy polonistykę i po prostu chciała zabłysnąć nienaganną staropolszczyzną. Jej radości, kiedy postawiłam przed nią obydwa drinki, argumentując, że tudzież to przecież i, nie zapomnę do końca świata.  Sama bardzo chętnie wykorzystuję ten trick, kiedy ktoś pyta mnie co wybieram: żelki czy pianki?

 

A jak jest u Was? Macie swoje błędy, które brzmią słodziej od oryginału?

 

 

Podobało Ci się? Podaj dalej!

NIECH SIĘ NIESIE!