Spokojnie, Ciebie na pewno to nie dotyczy!

Kilka dni temu jedna z moich znajomych na Facebooku dodała post, który zaczynał się od słów napisanych Caps Lockiem.

Pierwszy raz zobaczyłam ją na dziedzińcu liceum. Siedziała na ławce, zaciskając nerwowo czerwone Marlboro między wskazującym i środkowym. Od czasu do czasu zaciągała się, wypuszczając dym z taką gracją, że można było pomyśleć, że Marlboro płaci jej, żeby siedziała właśnie w tym miejscu.

Lubiliśmy, kiedy przychodził ktoś nowy. Klasy były maleńkie, maksymalnie po kilkanaście osób, więc cała szkoła liczyła niecałą pięćdziesiątkę. Kameralne grono dzieciaków z głowami pełnymi marzeń i sercami pełnymi drzazg. Taką cenę płaci się za bycie artystą.

Podczas pierwszej rozmowy opowiedziała mi, że zmienia szkołę, bo ostatnią rzuciła. Nawet niespecjalnie celowo. Po prostu pojechała na festiwal do Czech i praskie niebo urzekło ją tak bardzo, że ostatnich kilka miesięcy spędziła gapiąc się na nie z dachu starej kamienicy.

Oczywiście, że mi to imponowało. Tym bardziej, że moje poczucie obowiązku pozwalało mi co najwyżej olać dwie pierwsze godziny (o ile oczywiście były matmą, fizyką albo chemią). W niebo za to lubiłam wpatrywać się wszędzie, dlatego pewnie tak bardzo utkwiło mi to w pamięci.

Słowa napisane Caps Lockiem brzmiały: JESTEM BORDERKĄ.

Borderline, inaczej zwane osobowością z pogranicza, jest zaburzeniem, które dotyka od 0,2 do 2,8% populacji. Wpisując w wyszukiwarkę hasło borderline, natrafimy na szereg objawów. Trudno jednak na ich podstawie uzmysłowić sobie, czym tak naprawdę jest. No bo co tak właściwie oznacza niestabilny obraz samego siebie? W dzisiejszych czasach trudno mówić o stabilności. Karmieni telewizyjną papką niejednokrotnie mamy problem ze zdefiniowaniem samego siebie. Nie wspominając już o wahaniach nastoju, które są tak powszechne, że dawno przestały kogokolwiek szokować. Cierpią na nie haszimotki. Młode matki, które na własnej skórze przekonały się o tym, że macierzyństwo nie ma nic wspólnego z filtrami z Instagrama. Przemęczone pracownice korporacji, którym deadline rujnuje każdy długi weekend. Ciotki z menopauzą.

I każdy z nas.

Czasami.

Przekopałam cały internet, poszukując jakiejś wskazówki, czegoś, co pozwoli mi choć w pewnym stopniu zrozumieć istotę tego typu osobowości. Wydaje mi się, że najtrafniej opisała to dr hab. Krystyna Drat-Ruszczak, według której są to ludzie, którzy nie wiedzą, kim są. Rzeczywistość sprawia im ból, a silna emocjonalność każe dopatrywać się jego przyczyn w relacjach z bliskimi i niesprawiedliwości świata.

Nie ufają terapeutom, a zmienne nastroje mają wpływ na wszystkie dziedziny życia. WSZYSTKIE. Włączając w to kompetencje. Pod wpływem silnych emocji osoba jest w stanie doskonale wywiązać się ze swoich obowiązków, ale nie powtórzyć swojego sukcesu przy kolejnej próbie. Winna temu jest tak zwana pozorna kompetencja, która sprawia, że umiejętności osoby z pogranicza w dużej mierze zależą od emocji, których doświadcza.

Jeśli chodzi o emocje, króluje tam złość i strach, głównie przed odrzuceniem. Przyczyny borderline nie są jeszcze do końca znane, ale część psychologów dopatruje ich związku z uczuciem odrzucenia we wczesnym dzieciństwie. Ten brak poczucia bezpieczeństwa odbija się na postrzeganiu świata, który osobom z borderline jawi się jako niebezpieczny, groźny i trudny. Ten strach przed odrzuceniem determinuje wszystkie ich działania. Znaczną część swojej energii tracą bowiem na próbach zatrzymania przy sobie drugiej osoby, tylko po to, żeby za chwilę dać jej powód do odejścia, przekraczając kolejną granicę…

Kilka dni temu jedna z moich znajomych na Facebooku dodała post, który zaczynał się od słów napisanych Caps Lockiem, które brzmiały: JESTEM BORDERKĄW pierwszym momencie pomyślałam sobie: kurwa, czy Facebook to dobre miejsce na tego typu oświadczenia?

Teraz uważam, że wśród zdjęć niemowlaków, puchatych kociąt perskich, ujęć ze ślubu, kolejnych afer, które wybuchają z prędkością światła i selfie sprzed lustra, te słowa są bardzo, bardzo, bardzo ważne.  Szacuje się, że nawet 25 % społeczeństwa może cierpieć na zaburzenia psychiczne.  W efekcie aż stu spośród moich czterystu znajomych na Facebooku może mieć depresję, nerwicę, manię albo być uzależnionym. W Polsce zaburzenia na tle psychiki wciąż są tematem tabu. Osobom z depresją każe się wziąć w garść, z nerwicą – przestać świrować, a uzależnionym – po prostu nie pić.

Chciałabym napisać coś do mojej znajomej z Facebooka i również użyć do tego Caps Locka: JESTEŚ ODWAŻNA.

O takich rzeczach warto mówić, trzeba o nich krzyczeć. Życie jest za krótkie na to, żeby zgadzać się na ciągłe nieszczęście, dlatego musimy o siebie walczyć. Podjąć każdą konieczną próbę, żeby móc żyć szczęśliwie, budować zdrowe i trwałe relacje, realizować się, tworzyć i kochać. Normalnie. 

Podobało Ci się? Podaj dalej!

NIECH SIĘ NIESIE!