Przepis na pomidorową salsę i spiep&*^%one życie

Francuskie tosty, podobnie zresztą jak francuski manicure, francuskie komedie i francuskie perfumy, nigdy nie wychodzą z mody.

Czasem, kiedy w osiedlowej piekarni udało jej się dostać chałkę, robiła je na słodko,  ze świeżymi owocami skropionymi sokiem z cytryny albo szczyptą cynamonu i pomarańczą, ale najlepiej wychodziły jej te z salsą pomidorową. Niemal mechanicznie wyparzała pomidory, kroiła je w równiusieńkie ćwiartki, a następnie usuwała z nich szypułki, nasiona i sok. Odrobinka octu, ciut pieprzu i tyle samo soli, później czosnek, na koniec bazylia. Łatwizna. Ekspres do kawy najlepiej włączyć mniej więcej wtedy, kiedy masło na patelni zaczyna po cichutku skwierczeć.

A później to już z górki. Śniadanie najlepiej smakuje na tej niebieskiej zastawie, zresztą, nie bez powodu ten odcień niebieskiego ktoś nazwał właśnie śniadaniowym. Rano espresso. Jesienią i zimą podwójne, trudniej się wtedy obudzić, ale wiosną i latem w zupełności wystarczy pojedyncze. W XXI wieku się nie słodzi, choć lepiej żeby cukier zawsze był w domu. To samo tyczy się mleka.

Dzień dobry! Jak się spało? Jedz, pewnie czeka Cię ciężki dzień.

Jest skromna, ale dłonie… Dłonie to ma chyba najładniejsze w całym województwie, podobnie zresztą jak oczy. Mama powtarzała, że mężczyźni będą się topić w jej spojrzeniu, ale jej zawsze bardziej podobała się wizja tego, że będą latać.

Życie składa się z codziennych rytuałów. Indie rock podczas prasowania, salon najlepiej ogarnąć z telewizją śniadaniową w tle, codzienne zakupy, bo zawsze znajdzie się coś, czego akurat zabrakło, skórki z cytryny do zmywarki, żeby tej telewizji śniadaniowej nie oglądać na darmo. Henna co dwa tygodnie, paznokcie co trzy, fryzjer co sześć, bo od kiedy jakiś geniusz wpadł na sombre, można wyglądać dobrze nawet z odrostem. Popołudniowa latte z przyprawą korzenną, od siódmej zerkać w stronę okna. Pstryknąć czajnik, kiedy na podjeździe pojawią się światła.

Po pewnym czasie zaczynasz znać drugiego człowieka tak dobrze, że jesteś w stanie odgadnąć jego nastrój po krokach w korytarzu.

Jak minął dzień? Pewnie jesteś bardzo zmęczony. Opowiedz, co dzisiaj robiłeś.

Whiskey, dwie kostki lodu, dopełnić colą, kiedy jesteście sami lub wodą, kiedy nie jesteście.

Wszystko w porządku? Jesteś jakiś nieobecny.

Można to było ugryźć jakoś inaczej. Głupia nie jest, wystarczyło tylko oddać licencjat, ale kto o tym myślał? Zresztą, kierunek i tak był bez perspektyw, gdyby nawet jakimś cudem udało jej się znaleźć pracę, to pewnie i tak zarabiałaby marne grosze. Szkoda zachodu, kiedy on taki ustawiony, z dobrej rodziny, z przyszłością. To się po prostu nie kalkuluje. Pracują te kobiety, których mężów nie stać na to, żeby mogły być w domu. Honor by mu nie pozwolił, żeby ona się jakąś kolejką tarabaniła na drugi koniec miasta i musiała marznąć na stacji.

*

Coraz częściej zasypia, zanim on zdąży wrócić do domu. Czasy się zmieniły, dlatego jeśli chcą żyć na poziomie, do którego przywykli, to niestety, ale on musi dłużej pracować. Też mu to nie na rękę, ale, do cholery, to wszystko kosztuje! Te kiecki, buciki, szminki, kominki! Co ona myślała, że pieniądze to na drzewach rosną?

Którejś nocy budzą ją wibracje jego telefonu.

Zakochał się. No po prostu się zakochał jak jeszcze nigdy w nikim nikt. Na zabój, do końca świata. Oczywiście bierze na siebie wszystko, będzie płacił alimenty, ale chce, żeby wiedziała, że jest też w tym trochę jej winy. Bo może gdyby się rozwijała, gdyby miała jakąś pasję, jakieś zacięcie do czegoś… W Uli najbardziej urzekło go to, że ona tak się pnie w górę i jest taka… ambitna.

Bo spójrzmy prawdzie w oczy – tosty francuskie to potrafi zrobić każdy. Choć z salsą jest mały problem.

Udostępnij. Niech się niesie.

PS Długo myślałam nad tym, czy do tekstu powinnam załączyć jakiś komentarz. Doszłam do wniosku, że nie powinnam. Wierzę, że nie powinnam. H.