O ludziach, którzy wiedzą wszystko

Cenię w ludziach humor i empatię. Pozytywne fluidy, które wysyłają w wszechświat. Ironię, która, jak dla mnie, jest jedynym gwarantem inteligencji. Dystans. Szczerość. Bystrość. Spokój. Pewność siebie, która z kolei daje pewność mnie, że nie muszę ważyć każdego słowa i bać się, że nieopatrznie trafię w któryś z trzystu słabych punktów. Pasję. Wewnętrzny luz. Swobodę w wyrażaniu myśli. Refleksję. I refleks w łapaniu aluzji.

Continue reading

Jaką moc ma komplement?

To był jeden z tych dni, przez które ludzie nienawidzą poniedziałków. Mój budzik nie skumał ironii i zamiast po ludzku włączyć drzemkę, wyłączył się, co dokumentnie pogrzebało moje szanse na poniedziałkowe nastrajanie się na cały tydzień. Nie mogłam znaleźć smyczy Ambrożego, który uznał to za pretekst do ganiania za każdym wózkiem w zasięgu trzystu metrów.

Continue reading

Komu pomagasz?

To miał być piękny czas.

Po pięciu latach z jerami, Nadobną Paskawliną i głoskami zwarto-wybuchowymi przeprowadzka do nowego miasta była jak zapowiedź wielkiej przygody. Wystarczyło przybyć, zobaczyć i zwyciężyć.

Continue reading

Osobowość borderline

Kilka dni temu jedna z moich znajomych na Facebooku dodała post, który zaczynał się od słów napisanych Caps Lockiem.

Pierwszy raz zobaczyłam ją na dziedzińcu liceum. Siedziała na ławce, zaciskając nerwowo czerwone Marlboro między wskazującym i środkowym. Od czasu do czasu zaciągała się, wypuszczając dym z taką gracją, że można było pomyśleć, że Marlboro płaci jej, żeby siedziała właśnie w tym miejscu.

Continue reading

Siła to blondynka!

Nie jest prosto być kobietą.

Czegokolwiek nie próbowaliby nam wmówić biali, zamożni mężczyźni w średnim wieku, tak właśnie jest. Bycie kobietą to cholernie trudna sprawa. A jeśli zupełnym przypadkiem jesteś do tego blondynką, to wtedy, moja droga, masz po prostu przechlapane.

Możesz mieć na swoim koncie doktorat z chemii stosowanej, prawo jazdy na ciężarówkę i PzKpfw, władać biegle pięcioma językami i czytywać Szekspira w oryginale, ale i tak znajdzie się ktoś, kto podsumuje Cię szyderczym uśmiechem.

Continue reading

Za co nie lubisz swojej teściowej?

Telefon nie przestawał dzwonić. Mam taki układ z uczestnikami zajęć teatralnych, które prowadzę, że podczas warsztatów nie korzystamy ze smartfonów. W efekcie oznacza to tyle, że nie używam ich ja, bo średnia wieku na zajęciach wynosi dziesięć lat, oczywiście wliczając w nią moje dwadzieścia siedem i pół. No ale telefon nie przestawał dzwonić. Wibracje w mojej torebce wydawały się nasilać z każdym kolejnym sygnałem, choć nie przypominam sobie, żebym ustawiała taką opcję. Cichaczem wyjęłam telefon z tylnej kieszonki i spojrzałam na ekran. Mama M. Teściowa w sensie.

Continue reading

Najsłodsze błędy językowe

Tak, tak, doskonale wiemy, jak ważne są dla Ciebie błędy językowe. Że za każdym razem, kiedy ktoś mówi włanczać, gdzieś na świecie ginie mała panda albo bezbronna puchata sówka, chociaż tak naprawdę najbardziej dostało się Bogu ducha winnym nosorożcom. Wiemy, że bynajmniej jest zaprzeczeniem i pod żadnym warunkiem nie powinniśmy używać go jako synonimu przynajmniej. Że nie bardzo można cofać się gdzie indziej niż do tyłu, a jeśli chodzi o spadanie – zazwyczaj spadamy właśnie w dół, więc nie ma potrzeby tego dopowiadać. O ile oczywiście nie bierzesz udziału w locie parabolicznym.

Continue reading

zazdrość zawiść

Najgorsze spośród uczuć

Z okna mojej pracy mam widok na urocze podwórze, którego właściciele chyba lubią ptaki. A już na pewno lubią jajka, bo po owym podwórzu, zawsze kiedy temperatura przekracza siedem stopni Celsjusza, drepcze stado kurek.

Chciałabym napisać, że to niemieckie fawerole, których piórka przypominają bransoletki noszone na łydkach albo jeszcze lepiej – kury jedwabiste, bo wyglądają jak najprawdziwsza ptasia odmiana alpaki. Niestety. Kurki drepczące po podwórku to najbardziej powszechna odmiana na całym świecie, ot zwykłe rdzawobrązowe karmazyny, których pełno na każdej grzędzie.

Continue reading

3 absolutnie genialne seriale dla dzieci i młodzieży, które najprawdopodobniej przeoczyłeś!

Zdradzę Wam sekret. Niewiele rzeczy na świecie sprawia mi tak wielką radość, jak oglądanie bajek. W efekcie zdarza mi się przeoczyć ważną premierę filmową, ale jeśli chodzi o animacje – jestem na bieżąco od 1996 roku, kiedy to w moim domu pojawił się odtwarzacz VHS. Za Pocahontas (no dobra, za Johna Smitha) i 101 dalmatyńczyków (no dobra, za Cruellę de Mon) poprzysięgłam wytwórni Disneya miłość, wierność i piątkowe wieczory. Dopóki kablówka nas nie rozdzieli.

Continue reading